Będzie nowy taryfikator mandatów. Oczywiście największe emocje na forum budzi stawka za jazdę rowerem po chodniku i/lub przejściu dla pieszych. Niedługo za takie zachowanie będzie trzeba zapłacić 100zł.
Nie uważam, żeby jazda rowerem po chodniku była czymś normalnym. Ale w polskich realiach to często jedyne rozsądne rozwiązanie. Forum wypełniło się dość szybko żółcią wylewaną przez wszystkie trzy strony "konfliktu" - rowerzystów, pieszych i zmotoryzowanych.
Rower powinien być w pewnym chociaż stopniu uprzywilejowany w mieście. Potrzeba do tego nie tylko odpowiednich praw ale też nastawienia policji. Sztandarowym przykładem są rowery w Holandii, traktowane na tamtejszych drogach niczym święte krowy w Bombaju. Rowerów w Holandii jest dużo, dużo tam ścieżek rowerowych i każdy zmotoryzowany na nich uważa (nie muszą więc jeździć po chodnikach). Pytanie tylko, co było pierwsze - krytyczna masa rowerzystów, która "wymogła" swoją obecnością takie a nie inne zachowanie, czy też pozytywne nastawienie prawodawcze, policyjne i społeczne względem używania rowerów w mieście.
Rowery w mieście to naprawdę "win-win situation". Więcej rowerów, to mniej samochodów, więcej miejsc parkingowych, mniejszy tłok w tramwajach i metrze. Jak tego nie lubić?
Kopenhaga, pewnie w kółko jeżdżą, stąd taki efekt "niekończącej się fali"...